Apartamenty. Centrum konferencyjne. Stadnina koni.               

Apartament Napoleona

Apartament Napoleona

Spędź noc w apartamencie Napoleona

200 lat temu w pałacu w Walewicach żona właściciela pałacu Maria Walewska przygotowywała apartament dla Napoleona Bonaparte. Zadbała o wystrój i klasę. Ozdobiła pokój tapetami, przedstawiającymi egzotyczne scenerie w romantycznej stylistyce. Wyposażyła pokój w eleganckie meble. Dzisiaj w tym pokoju każdy może spędzić noc.

Walewicki pałac wybudował w końcu XVIII w. szambelan Anastazy Walewski. Przebudował stary modrzewiowy dworek na nowoczesną, klasycystyczną rezydencję. Gdyby Wawelski – w wieku prawie 80 lat – nie zapragnął ożenić się po raz trzeci, prawdopodobnie pałac nie byłby tak znanym miejscem. Dołączyłby do grona wielu anonimowych zabytków, jakie można zobaczyć w Polsce. A tak na zawsze będzie kojarzony z wielkim romansem historycznym, który budził emocje całych pokoleń Polaków, i o którym już w 1937 roku, w Hollywood powstał film.

Pałac nie był co prawda miejscem tego burzliwego romansu. Jednak jego ściany musiały być świadkami wielu emocji, które wywoływał. Napoleon nigdy do walewickiego pałacu nie przybył. Mieszkała tu jednak wybranka jego serca, której – podkoloryzowana przez lata – legenda przypisuje, że zwróciła oczy cesarza na sprawę Polski. W pałacu urodził się także pierworodny syn cesarza, aczkolwiek pochodzący z nieprawego łoża.

Działo się to pod okiem właściciela Walewic – szambelana Anastazego…
Ale kto kazał mu się żenić z 18-letnią piękną dziewczyną?
Wszystko zaczęło się 2 lata po ślubie. Według jednej z opowieści Maria Walewska stała w Błoniach wśród tłumu, czekając na przyjazd Napoleona. Cesarz ponoć ją w tym tłumie dojrzał i tak zapadła mu w pamięć, że zaprosił ją do Warszawy na bal. Inna, mniej romantyczna opowieść zaczyna się na balu w Warszawie, w styczniu 1807 r., na który młoda żona szambelana została zaproszona, bo Napoleon zażyczył sobie jakiejś urodziwej Polki, a jeden z jego marszałków słyszał o wdziękach młodej żony szambelana Walewskiego. Tylko biedny szambelan był przekonany, że zaproszenie na wydawany przez cesarza bal było związane z pozycją, jaką on cieszył się niegdyś na dworze króla Stanisława Augusta Poniatowskiego…

Bal stał się początkiem romansu, a Maria Walewska od tej pory kilka razy odwiedzała apartamenty cesarza na Zamku Królewskim. Cesarz zaś słał listy do swej żony Józefiny do Moguncji, tłumacząc jej, że jej przybycie do Polski graniczyłoby z szaleństwem…

Portret Marii Walewskiej
Portret Marii Walewskiej

Na początku romansu cesarz nie odwiedził swojej wybranki w walewickim pałacu. To ona podążyła za nim do Prus Wschodnich, gdzie toczył wojnę. Przybyła do jego kwatery w Kamieńcu Suskim, zamieszkała w sypialni sąsiadującej z pokojem cesarza. Od tej pory stała się oficjalna metresą Napoleona – jego Polską żoną. Po zakończeniu zwycięskiej kampanii wojennej z Prusami i podpisaniu pokoju w Tylży, Napoleon proklamował Księstwo Warszawskie.

Apologeci romansu Napoleona z piękną hrabiną mówią, że to jej zasługa, bo w czasie romansu stale przypominała cesarzowi o sprawie polskiej. Sceptycy są zdania, że cała sprawa polska, którą zainteresowała ona cesarza, ograniczała się jedynie do jej osoby. Którą z tych teorii potwierdzają listy, jakie słał do niej po warszawskim balu, pisząc: O przybądź Pani, przybądź! Wszystkie Pani pragnienia zostaną spełnione. Pani ojczyzna będzie mi droższa, kiedy zlituje się Pani nad moim biednym sercem?

W lipcu 1807 r. Napoleon wrócił do Paryża. Nie jest jednak pewne, czy jego -polska żona – wróciła razem z nim. Towarzyszyła mu za to dwa lata później w Wiedniu, gdzie cesarz stacjonował kilka miesięcy. Wynikiem tego towarzyszenia była ciąża Marii. Walewickim pałacem raz jeszcze musiały wstrząsnąć emocje, gdy w maju 1810 r. przyszedł tu na świat syn Marii i cesarza. Noworodkowi nadano imiona Aleksander Florian Józef. Nazwisko jednak przyjął po szambelanie. Ponoć ten za formalne usynowienie noworodka dostał od cesarza 20 tys. franków w złocie. Swego syna cesarz nie odwiedził w Walewicach – zajęty był w tym czasie finalizowaniem rozwodu z pierwszą żoną Józefiną i ślubem z Marią Luizą – córką cesarza Austrii. Do rozwodu i nowego małżeństwa doprowadziła poniekąd Walewska. Jej ciąża uświadomiła Napoleonowi, że winnym braku prawowitego potomka z Józefiną nie jest on, tylko jego żona.

O Walewskiej i synu Napoleon nie zapomniał – obdarował ich pałacykiem w Paryżu dokąd Marysieńka przybyła z Walewic jeszcze w 1810 r. Z cesarzem się jednak nie spotkała. Rok później nowa cesarzowa urodziła Napoleonowi syna – następcę tronu. W tej sytuacji spotkanie z byłą kochanką nie było na rękę cesarzowi. Walewska wróciła do Polski, ale tylko po to, by wystąpić o rozwód z mającym już prawie dziewięćdziesiątkę szambelanem. Rozwód dostała w 1812 r. W tym czasie cesarz prowadził kampanię na wschodzie. Wracając po klęsce przez Łowicz chciał nawet odwiedzić byłą kochankę i syna, ale powstrzymali go przed tym doradcy. Walewska z synem niedługo potem także udała się do Paryża. Cesarza odwiedziła na Elbie, a potem spotkała się z nim jeszcze raz, gdy z Elby powrócił do Francji. W 1816 r. wyszła za mąż za francuskiego arystokratę Filipa-Antonia d’Ornano. Rok po ślubie zmarła. Miała zaledwie 29 lat.

Do pałacu w Walewicach powrócił jej syn – ponoć bardzo do Napoleona podobny – który nosząc nazwisko Walewski stał się po śmierci szambelana właścicielem Walewic. Za czynny udział w Powstaniu Listopadowym musiał jednak z Polski uchodzić w 1831 r. Od tej pory Walewice przestały być majątkiem Walewskich.

Apartament, który 200 lat temu wyszykowała dla Napoleona jego „polska żona” można podziwiać do dziś. Na ścianach przetrwały nawet tapety, którymi został udekorowany. Są to najstarsze, zachowane do dziś papierowe tapety w naszym kraju. Maria Walewska byłaby dumna, że mimo tego iż upłynęło tyle lat pokój, który kiedyś starannie przygotowywała przetrwał, został wyremontowany.

Gdyby Napoleon przybył dzisiaj do Walewic, pokój na pewno by mu się spodobał. Robi przecież wrażenie na każdym z gości, którzy spędzają w nim noc. Dzisiaj w pałacu mieści się hotel i za 350 zł można przenocować w pokoju, który był specjalnie szykowany na przybycie cesarza. Do dyspozycji gości jest także 70 innych miejsc noclegowych, w zabytkowych, odrestaurowanych wnętrzach, sale konferencyjne, w których stoją piece wzniesione jeszcze w XVIII w., kaplica, w której można zawrzeć ślub. Jest także piwniczka, w której pierwsi właściciele pałacu trzymali trunki, a w której dzisiaj można miło spędzić czas przy kieliszku lub kilku kieliszkach wina, wspominając dawne dzieje i dawne romanse.

źródło: polishgeographic.pl